Zwiedzanie Wawelu w listopadzie za darmo

Wśród krakowskich studentów panuje przekonanie, że na pierwszym roku nie należy zwiedzać Wawelu. Podobno znacznie zmniejsza to szanse zaliczenia sesji. Jednak do tej pory nawet studenci starszych lat byli na Zamku Królewskim rzadkimi gośćmi – ceny biletów skutecznie zniechęcały zarówno żaków, jak i pozostałych niezamożnych mieszkańców miasta. Teraz zmienia się to dzięki pomysłowi ministra kultury. W Wielkiej Brytanii wstęp do najważniejszych muzeów jest bezpłatny. Powoduje to nie tylko dużą frekwencję odwiedzających, ale także służy edukacji narodu. Bogdan Zdrojewski, minister kultury, ogłosił ostatnio, że i u nas tak będzie przez cały listopad. Za darmo zwiedzimy m. in Wawel, Zamek Królewski w Warszawie, Łazienki czy Pałac w Wilanowie. Oferta skierowana jest przede wszystkim do seniorów, młodzieży (a więc także wspomnianych żaków) i szkół. W czasie zwiedzania można będzie uczestniczyć w lekcjach muzealnych, specjalnie na tę okazję przygotowanych (Ministerstwo informuje o 800 takich wydarzeniach). Szef resortu kultury zapowiada też, że akcja nie będzie jednorazowa- w planach jest powtarzanie jej każdego roku. Nie wszyscy są jednak zadowoleni z tego pomysłu. Dyrektorzy muzeów wskazują na to, że dochody uzyskane ze sprzedaży biletów są podstawowym źródłem finansowania na  przykład nowych eksponatów. Jednak zgodnie twierdzą, że w przypadku, gdyby udało się te pieniądze pozyskać z innych źródeł, na przykład od Samorządów, ułatwienie dostępu do zbiorów zgromadzonych w muzeach, jest dobrym pomysłem. Nie wiadomo, jak Ministerstwo zamierza rozwiązać kwestię strat finansowych placówek wynikających z wolnego wstępu na ekspozycje. Nie podlega jednak wątpliwości, że warto z tej inicjatywy skorzystać i poświęcić czas na zwiedzanie. Miejmy nadzieję, że uda się zrealizować plan i w przyszłym roku akcja zostanie powtórzona i rozszerzona na inne placówki.

2 Komentarzy

  • Ministra Kultury pisze się z dużej litery. Oj, Pani polonistko..

    • Nie, po pierwsze to wielką literą („z dużej litery” to mało elegancki rusycyzm), a po drugie jeśli już, to wielką literą pisałoby się: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo to jest nazwa tego stanowiska. I to też tylko w piśmie urzędowym stosuje się taki zapis : „Nazwy godności i tytułów zawodowych piszemy małą literą, a więc należałoby napisać “minister kultury i dziedzictwa narodowego”. Jednak nazwy urzędów jednoosobowych w aktach prawnych pisze się wielką literą, wobec czego w tekście urzędowym będzie “Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego” i ten sposób zapisu szerzy się dzisiaj w tekstach prasowych, co po części wynika także ze względów grzecznościowych. Ja uważam, że duża litera jest współcześnie nadużywana, ale akceptuję pisanie tego typu nazw dużą literą, bo nie ma sensu sztucznie podtrzymywać dwóch sposobów zapisu.” cyt. za Marianem Bugajskim

WP Answers